Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozstania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozstania. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 maja 2012

Na krańcu świata

Tkwię...
Czekam....
Myślę....
Rozmyślam...

I nic więcej. Nie wiem co się stało. Nie wiem dlaczego teraz tak jest. Kiedyś było inaczej....

Zacznijmy od początku.
Poznaliśmy się.... Mniejsza o to jak kiedy gdzie i po co. W każdym razie na początku byliśmy przyjaciółmi takimi których nie dało się rozdzielić. Wszędzie razem. Zawsze razem. Po jakimś czasie i po przejściach stwierdziliśmy że zostaniemy parą. Ponieważ i jak go pokochałam i on mnie również.
To były cudowne lata. Każdy podziwiał nas za wytrwałość. Za to że nie było dla nas moje twoje sprawy. Wszytko rozwiązywaliśmy razem. Zawsze razem wszędzie. Zamieszkaliśmy... Było nam naprawdę dobrze. Dużo przeszkód pokonaliśmy. Które w jakiś sposób nas zbliżały do siebie. Byliśmy przekonani a może to tylko ja byłam przekonana że po tym co przeszliśmy nic już nas nie rozdzieli?...

Zaszłam w ciążę i bum...
Początek był okej potem mój ojciec zaczął się usilnie wpiep**** i się zaczęło sypać. On coraz rzadziej bywał u mnie. Potem poznał ją. Tak dobrze czytacie jakąś lafirynde która dawała mu rzekomo więcej.

Potem przyszedł czas naprawiania było okej wybaczyłam mu bo zakochana po uszy tkwię w tym po dzień dzisiejszy. Nawet mi się oświadczył. Pierścionek mam na palcu do dnia obecnego. Ale co z tego? Po narodzinach córki kontakt się popsuł i rok nie było go w moim życiu. On sobie je układał ja wspominałam.


A dziś jak jest?
 Dobre pytanie. Jest nijak. Nie umiemy się dogadać. Jemu wiele rzeczy nie pasuje mi tak samo. Choć ja staram się to jakoś zmieniać. On w ogóle. Tkwię w czymś co można nazwać próżnią.

Czy zastanawiałam się nad zostawieniem tego?
 Oj nie raz. Chciałam to rzucić ułożyć sobie życie  iść dalej. Ale coś mnie hamuje. Nie potrafię. Łudzę się że może jeszcze poskładamy puzzle do kupy i wyjdzie coś naprawdę pięknego.... Ale czy tak będzie?